czwartek, 16 maja 2013

To było przerażające...


To było przerażające, a za razem dziwne. A z resztą moje życie nigdy nie było normalne. Jechałam akurat ze szkoły, moje oczekiwania nie były zbyt wyszukane, „jak przyjadę to coś zjem, pooglądam telewizję i pojadę spać.” Nagle autobus zahamował ja się ocknęłam, nikt nie wiedział co się dzieje. Przed pojazdem ukazała się jadąca karetka na sygnale… i nagle poczułam coś dziwnie strasznego. Czułam jak we mnie wstępuje jakieś uczucie, bardzo rzadko spotykany u mnie niepokój, ból, które  nie były w cale moje…
            Ktoś umiera. Potrzebuje pomocy. Chwilę później odwiedził mnie grobowy spokój, moment uspokojenia, ukojenia. Po dwóch sekundach kierowca karetki wyłączył  koguty i sygnał, zwolnił. Płacząca, przerażona kobieta wybiegła z niej. W głębi pojazdu ukazał się leżący człowiek. I w tedy wszystkie wspomnienia, zaczęły mnie nachodzić, ale były one niezwykłe; wszystkie ukazywały kogoś, kto umiera, odchodzi, gdy cierpi, a potem czuje się niebiańsko dobrze, nic mu nie jest, tylko przez krótką chwilę prosi; prosi o … wybaczenie. Każdy człowiek przeżył w życiu coś, czego nie chce powtarzać, a ja już wiem co to będzie, na pewno to o czym opowiadam. 

_______________________________________________________________________

Wiem, że straszne :D

Pozdro&Ciao