niedziela, 16 czerwca 2013

Obiecana nr 5

         OBIECANA NOC NATALII I MAĆKA. JAK SE NAPISZESZ, TO BĘDZIESZ MIAŁA ...

        - Wiesz, co?- zaczął Maciek patrząc na moją zamyśloną twarz. W głowie miałam te wszystkie rachunki, zaproszenia. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.- Przyszła panna młoda nie powinna się aż tak martwić.
- A kto powiedział, że ja się martwię?- mruknęłam, uśmiechając się.
- Mała, znam cię na tak długo, że wiem…
- Maciuś, ja po prostu zastanawiam się z iloma dziewczynami spałeś.- odparłam zgryźliwym tonem.
- Mała…- warknął, przybliżając się do mnie bezszelestnie jak kot. Nie. Jak jakiś ninja. Zaczął mruczeć coś niewyraźnie do mojego ucha. Jego gorący oddech otulał moją szyję. Podkradł się do moich ust.- Liczysz się tylko ty.- wyszeptał w moje rozchylone, oczekujące wargi, po czy wpił się w nie. Całował długo, namiętnie, łapczywie, schodząc to co raz niżej i niżej. Zajął się suwakiem sukienki. która w mgnieniu oka została wyrzucona w otchłań salonu wraz z jego kraciastą koszulą. Zacisnęłam uda na biodrach Maćka. Przemieściliśmy się do sypialni. Narzeczony położył mnie na łóżku, przyciskając nagą do siebie.
- Znowu sprowadzasz grzecznego Maciusia na złą stronę.- mruknął z łobuzerskim uśmiechem. Znów zaczął mnie całować. A malinka na prawej piersi do tej pory mi nie zeszła.
                No cóż. Naszą noc można opisać jako mini podręcznik „10 najlepszych pozycji”. Ale nie powiem, że nie pasowało mi to. Za każdym razem, gdy Maciek… był… moje ciało wyginało się w łuk, a dłonie zaciskały się samoistnie na jego umięśnionych plecach. Fakt, chciałam, żeby to się stało, ale po ślubie. Chociaż… dzień przed można chyba do tego zaliczyć. To był mój pierwszy raz. Musiał być wyjątkowy.
                    - Nawet nie wiesz, jak długo na to czekałem.- słońce wschodziło, a mój ukochany bawił się kosmykiem moich włosów.- Wiedziałem, że jesteś niesamowita, ale… i tak chciałem poczuć cię całą.- zamilkł na chwilę, a ja wtuliłam się mocniej w jego tors.- Jesteś dla mnie najważniejsza i nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia. Gdy będziesz Natalią Borth, moją żoną. Gdy będziesz już na zawsze moja.

- Zawsze będę twoja, rozumiesz? Nie ważne, co się stanie. Kocham cię.– szepnęłam powoli usypiając w ramionach mężczyzny, z którym mogłam iść wszędzie do końca życia.
__________________________________________________________
Mało erotomańskie, ale jak na Natalię Brant, potem Borth to i tak wybujałe...
Tak, więc Pozdro&Ciao.  Wasz Tasiorek.

1 komentarz:

test pisze...

zgadzam się, jak na Natalię Brandt dość wybujałe, choć teraz jest to już Natalia Borth, na dodatek brzemienna Natalia Borth!!