sobota, 4 stycznia 2014

ROZDZIAŁ IX

ROZDZIAŁ IX



            Pochmurno, wilgotno i smętnie. Piękny dzień na sprzątanie. Czas przeszperać wszystkie półki na otulonym kurzem strychu. Otworzyła jedną z szuflad segmentu.  Znalazła coś, czego się nie spodziewała. Chyba jakieś notatniki. Wyciągnęła jeden ze starych zeszytów, otworzyła.
„14 listopada.
Nazwał mnie ‘starą kurwą’ Nie wytrzymam Mam dość.
15 listopada
Znowu mnie uderzył
był pijany.
Dobrze że Jane była u babci.
16 listopada
Zgwałcił mnie Powiedział, że jeśli mu się nie oddam skrzywdzi Jane Nie pozwolę, żeby zrobił coś mojemu dziecku.
17 listopada
Dzisiaj było normalnie Darena nie było przez cały dzień w domu Pewnie mnie zdradza…”
Czytała kolejne wpisy. Kręciło się jej w głowie. Oparła się o karton za nią. To nie może być prawda! Nie w moim domu. Przecież zawsze byliśmy taką idealną rodziną. Przecież ojciec tyle razy mówił mamie ‘kocham’. To nie możliwe. Naprawdę nie wierzyła w to, co czyta. Postanowiła sprawdzić. Poszła do salonu.
- To prawda?- spytała beznamiętnie. Spojrzała na przerażoną matkę. Daren zmarszczył brwi.
- Zależy co to jest- odparł. Sięgnął po zużyte, zeszytowe kartki. Przyglądał się kolejnym słowom. – Co to ma być?- Wysyczał do przestraszonej Iris.- Pytam się, co to, kurwa, jest?- Nie słysząc odpowiedzi spoliczkował ją, po czym wsadził dłonie do kieszeni garniturowych spodni i energicznie wyszedł trzaskając drzwiami. Dziewczyna podbiegła do matki.
- Mamo, nic ci nie jest? Czyli to prawda, co pisałaś, tak?- Zmęczona kobieta podniosła smutne spojrzenie. Jane dawno nie widziała w oczach swojej matki tyle bólu.- Czemu nic nie mówiłaś?- Dziewczynie załamał się głos. Wstała, wyprostowała się po czym ruszyła do wyjścia. Nie wiedziała dokąd zamierza pójść, ale wiedziała, że musi odreagować. Całe życie w kłamstwie.
            Dochodziła osiemnasta. Max wszedł do swojego mieszkania, zdjął kurtkę i poszedł do salonu zostawić dokumenty z uczelni. Usłyszał pukanie. Cholera, chwili spokoju nie ma. Kogoż tu niesie? Podszedł znudzony do drzwi, otworzył je. Zapłakana dziewczyna szybko się w niego wtuliła. Tak, teraz tego potrzebowała.


-…czytaj tutaj- mruknęła pokazując chłopakowi kolejne wersety z notatnika.
-„ Znowu był pijany. Miał ślady po czerwonej szmince na szyi. Gdy wszedł do domu rzucił się na mnie. Miałam potem połamane żebra i rozcięty łuk brwiowy. Dobrze, że Jane była na warsztatach w przedszkolu. Zdążę się wykurować zanim wróci”- przeczytał i zamilkł.- Boże. Co ona przeżywała- zawiesił głos.- Nic o tym nie wiedziałaś?
- Nie. Zawsze chodziła taka promienna i w ogóle, a ojca i tak nigdy nie było- siedziała skulona na sofie próbując przypomnieć sobie chociaż jeden moment, gdy mogło się coś takiego dziać.- Całe życie mnie okłamywali. Mama nigdy nawet słowem nie wspomniała o tym, co jej robił. Ten potwór tyle razy mówił, że ją kocha.- Jej oczy znowu napełniły się łzami.- Czemu to wszystko jest takie trudne, co?
- Nawet nie wiem, co ci powiedzieć. Musisz to z nimi załatwić. I to jak najszybciej. Odwiozę cię do domu, usiądź i porozmawiaj z matką. Jest rozsądną kobietą, na pewno coś wymyślicie- tłumaczył powoli Max.- Wierzę w to- powiedział z przekonaniem patrząc prosto w oczy Jane. Mówił prawdę.

______________________________________________________________
Zajebiaszczego Nowego Roku życzę Wam ja!
Pozdro&Ciao~Wasz Tasiorek

Brak komentarzy: